Pyszne i sprawdzone przepisy takich szefów kuchni jak: Paul Bocuse, Gordon Ramsay, Michel Roux, Nigella Lawson, Jamie Olivier, Wojciech Amaro i wielu, wielu innych.

Moja Toskania – przewodnik bardzo subiektywny!

Moja Toskania – przewodnik bardzo subiektywny!

Winnice, oliwki, brunello, słodkie pomidory, kręte drogi, pecorino, kamienne domy, cyprysy, wąskie uliczki, trufle, chianti, makaron, dziki, upał i błogi spokój…oto moja Toskania!

Moja Toskania - przewodnik bardzo subiektywny!

 

To nie wielkie miasta, jak Florencja czy Siena, lecz wieś i przyroda je otaczająca. Oczywiście miasta wypada i trzeba odwiedzić. Są przepiękne! Nam niestety nie udało się zobaczyć tyle, ile byśmy chcieli. Mnóstwo turystów, długie kolejki do kas biletowych, kolejne do samych zabytków, 35 stopni w cieniu, a my z rocznym dzieckiem pod pachą….to było dla nas czasem za wiele…

 

Pierwsza dobra rada cioci Ani jest więc taka: jeśli tylko możecie, nie jedźcie do Toskanii latem!!!

W Toskanii najlepiej jest mieć również samochód. Jeśli nawet lecicie samolotem, warto go wypożyczyć na choć jeden dzień by pojeździć trochę krętymi drogami łączącymi małe miasteczka i pooddychać prawdziwym toskańskim powietrzem. Poza tym gdybyście chcieli zatrzymać się tam gdzie my, samochód jest absolutnie niezbędny, ponieważ z Radda in Chianti do Sieny odjeżdżają 1 maksymalnie 2 autobusy dziennie, w związku z czym nawet do Florencji trzeba by było jechać przez Sienne.

Ale od początku…

CO, GDZIE I JAK

Radda in Chianti – nasza baza wypadowa

Nasza toskańska przygoda rozpoczęła się w malutkim, położonym w samym centrum doliny Chianti miasteczku Radda in Chianti (27 km od Sieny, ok. 50 km od Florencji). Błogi spokój, cisza, piękne widoki, małe uliczki – typowe, urocze toskańskie miasteczko. Nie ma tam zabytków i dzieł Michała Anioła czy Leonardo da Vinci, ale za to jest gdzie spacerować, jest gdzie bardzo dobrze zjeść i na prawdę wypocząć.

Moja Toskania - przewodnik bardzo subiektywny!

Wynajęliśmy pokój w pięknej villi o szumnej nazwie Palace Leopoldo znajdującej się w samym sercu miasteczka.  Wystrój w starym stylu, ale oddający klimat Toskanii. Nie wiem jak inne pokoje, ale nasz był ogromny! Chyba nawet większy niż nasze obecne mieszkanie. Zapłaciliśmy za zwykły pokój, a dostaliśmy suite, z salonem, korytarzykiem z toaletą i sypialnią, a wszystko dlatego, że poprosiliśmy o trochę większy pokój, w którym moglibyśmy postawić łóżeczko turystyczne naszej córki.

Na prawdę polecam to miejsce!

I śniadanie serwują w takiej starej kuchni…

Moja Toskania - przewodnik bardzo subiektywny!

Dysponującym większym budżetem polecam oddalony 5 km od Radda in Chianti, przerobiony ze starego młyna na czterogwiazdkowy hotel L’Ultimo Mulino, który znajduje się w samym środku lasu. My odwiedziliśmy go 2 razy by schłodzić się w basenie.

San Gimignano – „Manhattan średniowiecza”

Miasto z listy światowego dziedzictwa Unesco. I to nie bez powodu..

Kamienne mury, mało zieleni, brak zdobień, muzeum tortur w centrum miasta – istne średniowiecze. Miasto słynie również ze sporej ilości wież, które w okolicach XIV wieku budowali zamożni mieszkańce miasta  by ukryć się w nich przed ewentualnym najeźdźcom, ale również by pokazać swój status społeczny.

Moja Toskania - przewodnik bardzo subiektywny!

Moja Toskania - przewodnik bardzo subiektywny!

 

To jedno z moich ulubionych toskańskich miast. Tak inne niż bogata Florencja czy Siena… Nie podobne do żadnego innego miasta, jakie znam.

Zdecydowanie warte odwiedzenia! Warto wdrapać się też na choć jedną wieżę!

Oprócz tego pyszne wino i dzik…wszędzie dzik! 🙂

 

 

 

Próbował ktoś kiedyś takiego smakołyku?

Moja Toskania - przewodnik bardzo subiektywny!

 

Florencja – perła renesansu ukryta pod masą turystów.

Nawet jeśli gardzisz wielkimi, zatłoczonymi miastami  – to do Florencji jechać trzeba! Przynajmniej raz w życiu, ale trzeba.

Ja wielkimi miastami nie gardzę absolutnie, osobiście nie przeszkadzają mi nawet specjalnie tysiące turystów. Moja córcia całą piękną Florencję miała jednak w głębokim poważaniu toteż, wstyd się przyznać, ale niestety nie zobaczyliśmy zbyt wiele….

Nie widzieliśmy ani Dawida Michała Anioła, ani Venus Botticelli, a katedrę Santa Maria di Fiore widzieliśmy tylko z zewnątrz…

Moja Toskania - przewodnik bardzo subiektywny!Cóż, godzinny czas oczekiwania na wejście, w ponad 35 stopniowym upale zniechęcało niemiłosiernie!

Chcieliśmy jednak zobaczyć cokolwiek, choć jedno dzieło Michała Anioła… odwiedziliśmy więc najbardziej dostępne dla nas miejsce, czyli Muzeum Opera del Duomo ze słynną Pietą Michała Anioła. Przespacerowaliśmy się również placem Duomo oraz placem della Signoria i nie jedząc nawet nic….no może oprócz lodów, szukaliśmy drogi ucieczki z Forencji.

Wrócimy tam jeszcze…za jakieś 18 lat, albo wcześniej przy odrobinie szczęścia:)

 

 

 

Siena… musi byMoja Toskania - przewodnik bardzo subiektywny!ś piękna jesienią…

Latem też jest piękna, ale podobnie jak Florencja, męcząca dla rodziny z małym dzieckiem.

Mimo to odwiedziliśmy Museo civico, w którym opisów w języku angielskim jest tyle co nic, dlatego warto zaopatrzyć się w dobry przewodnik, który powie Wam nieco o tym miejscu…

Wdrapaliśmy się również na wieżę!

Piazza del Campo i Piazza del Duomo są przepiękne warto zarezerwować na nie trochę więcej czasu by zatrzymać się z jednej z tamtejszych kafejek, wypić spokojnie kawę i poczuć atmosferę miasta.

Ze Sieny nie uciekaliśmy już tak, jak z Florencji…

 

 

 

 

Montepulciano i Montalcino – prawdziwa Toskania bez zadęcia

Te dwa miasta są raczej podobne do siebie i nie odbiegają od innych tego typu miast Toskanii. Kręte i strome chodniki prowadzące do głównego placu z kościołem, otoczonego kilkoma tarasami widokowymi z których roztacza się piękny widok na okolice…To jest to!

My odwiedziliśmy te dwa miasteczka w ciągu jednego dnia. Gdybym miała wrócić do jednego z nich, to wybrałabym zdecydowanie Montalcino, które jest prawie 2 razy mniejsze od Montepulciano. Jest też mniej komercyjne, bardziej dyskretne i czarujące:)

TOSKANIA KULINARNIE

Kuchnia toskańska jest niezwykle prosta. Z chleba, pomidorów, ziół i oliwy z oliwek można wyczarować przynajmniej 5 przepysznych dań. Warunek jest jeden! Wszystko musi być świeże i najwyższej jakości. Nie jest wiec łatwo przygotować toskańskie potrawy poza Toskanią….

Mało gdzie pomidory smakują tak jak tam…

Co mnie zaskoczyło?

  1. Niesłony chleb

Mieszkańcy Florencji, Sieny, Cortony, Montepulciano i innych okolic jadają chleb całkowicie pozbawiony słonego smaku. Ponoć zwyczaj ten pochodzi z czasów, gdy sól droższa była niż złoto i  był on formą sprzeciwu Floreńczyków przeciwko bogatym mieszkańcom Pizy, którzy narzucali wysokie ceny tego „białego złota”. Słynący z waleczności i dumy mieszkańcy Toskanii, nie chcąc poddać się solnemu dyktatowi wymyślili więc modę na niesłony chleb. Jak się okazuje moda ta trwa do dziś.

  1. Wszechobecny dzik

Podaje się go praktycznie w każdej restauracji! Dlaczego? Otóż populacja dzików w Toskanii jest dość wysoka, a że lubią one słodkie winogrona i często je wyjadają niszcząc przy tym winorośle, postrzegane są jak szkodniki. Tamtejsi rolnicy chętnie więc na nie polują.

Gdzie dobrze dają jeść?

Otóż odwiedziliśmy dość sporo knajpek i restauracji w Toskanii, ale niestety większość z nich była, delikatnie mówiąc – średnia.

Z czystym sumieniem polecić jednak możemy:

La bottega (Piazza della Torre 2, Radda in Chianti)

Malutka ale bardzo przyjemna knajpka serwująca typowe toskańskie specjały.Kuchnia prosta, ale świeża, pachnąca i po prostu pyszna !

Do polecenia są przepyszne bruchetty z pomidorami, serem peccorino czy tapenadą, carpaccio, świeże pasty, mięsa w pomidorach no i ….znakomite wina! Tutaj można prawdziwie cieszyć się aromatem wina sprzedawanego na kieliszki ponieważ po każdym otwarciu butelka jest znowu oryginalnie korkowana.

La botte di Bacco (Viale Venti Settembre 23, Radda in Chianti)

Tu jedliśmy najlepiej ! Kuchnia toskańska, ale przygotowywana tylko z produktów sezonowych. Nie znjadziesz więc tu dań z dzika latem, czy dań ze świeżych pomidorów zimą. Elegancko, pysznie, na bogato, ale wcale nie drogo (makarony droższe były może o 3 euro niż te które znaleźliśmy w innych knajpkach)!

Chciałabym tam jeszcze wrócić!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trattoria Papei, Siena

Sugerując się przewodnikiem Michelin wybraliśmy restaurację (średni budżet) znajdującą się na tyłach Mmuzeo civico – Trattoria Papei, w której serwują typowe toskańskie jedzenie.

Cóż, samo miejsce, choć pięknie usytułowione, nie wyglądało, powiedzmy sobie szczerze, obiecująco. Niezbyt ładne, papierowe obrusy, dość stare i nie do końca zadbane parasole na tarasie…hmmm…nawet kelner wydawał się być niesympatyczny, co we Włoszech zdarza się raczej rzadko.

Nie należy się jednak tym wszystkim zrażać, bo jedzenie jest na prawdę smaczne!

Potwierdzeniem tego jest również duża ilość włoskich klientów jedzących potrawy ze smakiem…

Zamówiliśmy bruchettę (3 euro), papa al pomodoro (8 euro) i pollo alla cacciottora, czyli kurczaka w pomidorach (13 euro).

To właśnie wtedy dowiedziałam się, że zupa papa al pomodoro w oryginale wcale nie ma konsystencji zupy, czy nawet kremu, a raczej…no właśnie…papki? ale takiej bardzo dobrej papki!!! 🙂

Co przywieźć z Toskanii???

Wino Brunello, oliwę z oliwek i ser pecorino!

 

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *